Na Santorini szpilki w bikini

by Tomek
0 comment

Wiosną 2012 odwiedziliśmy Kretę. Było to nasze pierwsze spotkanie z Grecją i okazało się, że na kolejną wizytę w tym kraju – również wyspiarską – przyjdzie nam czekać ponad 9 lat. Pierwszy raz w życiu podróż zarezerwowaliśmy zaledwie kilka dni przed lotem. Dość kuriozalnie, bo lecieć mieliśmy na…. Islandię. Rozmyśliliśmy się jednak i w sierpniowy niedzielny poranek, pierwszy raz we dwójkę od urodzin Julii, polecieliśmy z Krakowa na Santorini.

Wyspa leży na Morzu Egejskim, wraz z wieloma wysepkami, które można podziwiać z pokładu samolotu. Pogoda w tej części Europy jest murowana latem, przez co gwarantowana jest również super widoczność, choć trafiliśmy na lekką mgłę. W ostatnich kilkudziesięciu minutach podróży za oknem oglądać można liczne małe wysepki na morzu.

Wynajem auta- Europcar

Rezerwując auto kilka dni przed odbiorem nie mieliśmy wielkiego wyboru. Wprawdzie dostępnych było kilka lokalnych wypożyczalni, to w podobnej cenie auto oferował Europcar i to z pełnym ubezpieczeniem. O ile karta kredytowa pokrywa mi koszt w przypadku szkody, o tyle w Grecji wolałem dmuchać na zimne znając styl jazdy Greków. Dzięki temu miałem spokojniejszy czas na wyspie 🙂 Europcar na Santorini to w rzeczywistości jakaś franczyza o podobnej nazwie. Panowie leniwie wydali auto, które niestety najmocniejsze i najmłodsze nie było. Na szczęście na trasie nie zawiodło nas ani razu.

Nocleg – Este Luxury Suites

Zatrzymaliśmy się w apartamentach ze śniadaniami. Cały obiekt – jak dziesiątki pozostałych na wyspie – zapewnia widok na morze . To nie jest trudne przy parametrach wyspy – jest długa na 16 km i szeroka na 5 km i to w najszerszym jej punkcie(!). Ceny po stronie zachodniej – na kalder wulkanu – są astronomiczne, zdecydowaliśmy się wziąć nocleg z wyższej półki, ale jednak z widokiem na wschodnią część wyspy. Obiekt spełnił nasze oczekiwania – przestronny bardzo czysty apartament, spokojna przyjemna okolica a przede wszystkim fantastyczne pyszne śniadania przyniesione na taras apartamentu o ustalonej godzinie.

Fira

Stolicą wyspy jest miasteczko Fira -bardzo urokliwe. Nie spodziewaliśmy się, że zrobi na nas lepsze wrażenie niż najbardziej znana na Santorini Oia. Firę dzieli od lotniska dystans niespełna 4 kilometrów, można byłoby pokonać pieszo ten dystans, choc jest mocno pod górkę. Piękne punkty widokowe, liczne uliczki. Plus, że nie było bardzo ciasno. Bardzo duży wybór knajpek i restauracji. A w pobliżu stacja benzynowa i supermarkety.

Oia

To nie Fira jest źródłem zdjęć będących ikonami Santorini, a Oia – malutkie miasteczko na północy wyspy. Przed wylotem spodziewaliśmy się, że tam spodoba nam się najbardziej. Faktycznie, ma swój urok, ma miejscówki na fantastyczne zdjęcia, natomiast pełne jest lansu. Osłupiałem, gdy zobaczyłem ciągnącą się kolejkę ludzi do punktu widokowego. Najbardziej znaną miejscówkę do uchwycenia na zdjęciach pięknej architektury na tle zachodzącego słońca zająć trzeba w godzinach popołudniowych, bowiem wieczorem jest ona w pełni okupowana.

Czerwona plaża

Na południu wyspy znajduje się specyficzna plaża – zgodnie z jej nazwą, zarówno znajdujący się przy niej klif, jak i kolor kamyczków tworzących tę plażę są czerwone. Było dość tłoczno, gdy ją odwiedziliśmy, nie przeszkodziło to jednak w przyjemnym spacerze. Miejsce warte odwiedzenia przy małym (jakże inaczej) dystansie z Firy, jak i malowniczej drodze.

Lans i pozerstwo

Niech pierwszy rzuci kamień, kto nigdy nie cyknął słit foci z rąsi 😉 Tyle, że na Santorini poziom lansu przechodzi pojęcie. Do instagramowych miejscówek stoją długie kolejki, na kalderze widać nieustającą rewię mody, można odnieść wrażenie, że piękna natura staje się środkiem do celu, a nie celem samym w sobie. Apartamenty z basenem infinity na kalderze kosztują krocie, oferują widok na morze i… wystawienie się na tysiące gapiów, gdyż są wciśnięte poniżej ścieżek spacerowych 🙂 Całość stanowi na pewno wizytówkę Santorini, gdyż ilekroć myślę o tej wyspie, to poza fantastycznym dziełem natury od razu wspominam też ten lans. Paradoksalnie jest to na pewno symbol tej wyspy i nie powinien nikogo zrazić do wizyty.

Leave a Comment